Dwie najbardziej rozpoznawalne laguny Grecji leżą w przeciwnych krańcach zachodniej Krety, ale obie można zobaczyć z Chanii w ciągu jednego dnia. Do Balos jedzie się półtorej godziny: czterdzieści minut autostradą, potem droga gruntowa wzdłuż półwyspu Gramvousa — ta, której połowa umów najmu zabrania. Do Elafonisi dwie godziny przez górskie wioski i wąwóz Topolia, za to z różowym piaskiem i wodą po pas przez dwieście metrów od brzegu. Nocleg może być ten sam przez cały czas — samochód zamienia oba miejsca w jednodniowe wypady z powrotem na kolację.
Ile jedzie się do Balos?
| Odcinek | Dystans | Czas | Nawierzchnia |
|---|---|---|---|
| Lotnisko Chania — centrum | 15 km | 20 min | Asfalt |
| Chania — Kissamos | 40 km | 40 min | Autostrada krajowa |
| Kissamos — Kaliviani | 5 km | 7 min | Asfalt |
| Kaliviani — parking Balos | ~7 km | 20–25 min | Droga gruntowa |
| Parking — plaża (pieszo) | 1,5 km | 20–30 min w dół, 35–45 w górę | Ścieżka |
| Balos — Falasarna | ~30 km | 45 min | Asfalt |
| Falasarna — Chania | 60 km | 1 godz | Autostrada krajowa |
Cała pętla z przystankiem w Falasarnie to około 125 kilometrów. Na kreteńskie warunki — lekki dzień.


Otwórz trasę powrotną przez Falasarnę
Co ustalić przed wyjazdem
Ostatnie siedem kilometrów do parkingu to gruntówka. Koleiny, tłuczeń, kamienie, mijanka szerokości jednego auta i morze daleko w dole po prawej. Latem przejeżdżają tędy zwykłe miejskie auta — pytanie nie o przejezdność. Pytanie o to, co stoi w waszej umowie.
Większość wypożyczalni na Krecie zabrania jazdy po drogach gruntowych. Zapis jest zwykle ukryty w ogólnych warunkach, a nie wspominany przy wydaniu kluczy — i wychodzi na jaw dopiero po czymś nieprzyjemnym. Gdy auto zostanie uszkodzone na gruntówce, ubezpieczenie CDW nie działa — naprawę płaci się w całości z własnej kieszeni. Nie chodzi o scenariusze z czarnej listy: przebita opona, pęknięta osłona miski olejowej, porysowany zderzak na mijanku.
Są trzy realne wyjścia, a najlepiej wybrać przed rezerwacją, nie przy wjeździe na szutrówkę.
Wziąć auto z wypożyczalni, która zezwala na drogi gruntowe. Najprostsze rozwiązanie. Warunek widać przy wyborze konkretnego auta — żadnych niespodzianek po drodze.
Wziąć SUV-a z rozszerzonym pakietem ubezpieczenia. Drożej, ale jednocześnie rozwiązuje kwestię prześwitu i franszyzy. Opłacalne, jeśli Balos to punkt obowiązkowy, a nie „może wpadniemy”.
Zostawić auto w Kissamos i popłynąć łódką. Prom zatrzymuje się przy wyspie Gramvousa z wenecką twierdzą, ale zajmuje prawie cały dzień i uzależnia od rozkładu. Umowa najmu zostaje nienaruszona.


Napęd na cztery koła nie jest potrzebny w żadnym z tych wariantów. Liczy się prześwit i zapis w umowie — dokładnie w tej kolejności.
Znajdź auto z dopuszczeniem na drogi gruntowe
Droga
Warto wyruszyć o ósmej. Nie ze względu na korki — na tej trasie ich prawie nie ma — ale przez powrót pod górę. Ścieżka jest całkowicie odsłonięta, bez żadnego cienia, i o czternastej to zupełnie inne doświadczenie niż o dziesiątej rano.
Do Kissamos jedzie się autostradą bez żadnych komplikacji. Za Kissamos droga skręca w stronę Kaliviani — ostatniej wioski z asfaltem. Dalej nawierzchnia się kończy i zaczyna ten odcinek wzdłuż półwyspu Gramvousa. Jedzie się powoli, dwadzieścia–trzydzieści kilometrów na godzinę, i nie jest to strata czasu: widoki z tej drogi to połowa powodu, dla którego w ogóle tu przyjeżdżamy. Po lewej wypalony stok, po prawej urwisko i morze w kolorze, którego na zdjęciach zwykle nie ma. Przy wjeździe pobierają 5 euro od auta — traktujcie to jak opłatę za wstęp do parku narodowego.

Droga kończy się przy bramie i parkingu. Dalej nie wjedzie nikt i niczym.
Parking kosztuje 3–5 euro, płatny wyłącznie gotówką — bankomatu w pobliżu nie ma, warto mieć drobne. Toaleta płatna osobno, jeszcze euro. Ogrodzenie wokół postawiono nie po to, żeby trzymać ludzi z dala, ale żeby zatrzymać kozy, które chodzą tu stadami i doskonale orientują się w zawartości turystycznych plecaków.

Zejście
Od parkingu do laguny prowadzi kamienna ścieżka ze schodkami, miejscami rozpadającymi się. Zejście to dwadzieścia–trzydzieści minut i nie sprawia trudności. Powrót zajmuje czterdzieści minut, i to jedyne miejsce w całej trasie, gdzie warto być ze sobą szczerym zawczasu. Jeśli w grupie są starsze osoby lub bardzo małe dzieci, łódka z Kissamos to nie kompromis — to właściwy wybór.

Mniej więcej w połowie zejścia jest punkt widokowy. Ścieżka przechodzi przez niego bez żadnych objazdów, ale właśnie stąd robi się to zdjęcie: turkusowa mielizna, biała łacha, ciemna sylwetka Gramvousy na horyzoncie. Z plaży tego ujęcia nie ma — jesteś już w środku obrazka.
Buty zamknięte. W klapkach zejście zamienia się w osobne ćwiczenie, a wspinaczka w test wytrzymałości.
Laguna
Balos to nie plaża w zwykłym sensie — to płytka misa między lądem a łachą piasku. Głębokość przez setki metrów od brzegu utrzymuje się mniej więcej po kolano, woda nagrzewa się mocniej niż otwarte morze, i wychodzi paradoks: miejsce, do którego na całej wyspie najtrudniej dotrzeć, okazuje się idealne dla rodzin z małymi dziećmi.

Różowawy odcień piasku nie pochodzi z żadnego minerału, lecz z roztartych w pył muszli. Nie jest widoczny wszędzie ani przez cały czas — najbardziej przy linii wody, gdzie wszyscy stoją z telefonami.

Cienia nie ma. Parasol albo lekka chusta działają tu lepiej niż krem. Wodę lepiej zabrać z Chanii — na plaży jest dostępna, ale droższa i nie zawsze. Jedzenie trzymajcie w plecaku — kozy schodzą i tu, a otwarty pakunek traktują jako zaproszenie.
Wiatr na tym krańcu wyspy jest silniejszy niż na północnym wybrzeżu. Przy silnym Meltemi laguna traci przejrzystość i zamienia się w zwykłą mętną mieliznę, więc warto sprawdzić prognozę dzień wcześniej.
Trochę historii
Skałę naprzeciwko laguny wieńczy wenecka twierdza — wybudowana pod koniec XVI wieku przeciwko flocie osmańskiej, na wysokości około stu trzydziestu metrów nad poziomem morza. Imperium w końcu odeszło, twierdza została, a w latach dwudziestych XIX wieku zainstalowali się w niej greccy piraci łupiący statki na całym wschodnim Morzu Śródziemnym. Dotrzeć można tam tylko łódką; z plaży widać ją jako sylwetkę na horyzoncie.

Cały półwysep wchodzi w skład obszaru chronionego Natura 2000. Brak infrastruktury na plaży to nie niedopatrzenie — to wymóg prawny, i z tego samego powodu nie ma tu hoteli, asfaltu ani planów, żeby cokolwiek z tego zmienić.
W 365 roku naszej ery trzęsienie ziemi uniosło cały zachód Krety o kilka metrów naraz. Starożytny port Falasarna, przy którym można się zatrzymać w drodze powrotnej, od tamtej pory stoi na suchym lądzie: wykute w skale cumowiska znajdują się sto metrów od wody, a między nimi rośnie trawa.
Droga powrotna
Około trzynastej jesteście już przy aucie, a dzień właściwie dopiero się zaczyna. Nie ma powodu wracać od razu do Chanii.
Falasarna leży pół godziny drogi na południe: szeroka piaszczysta plaża, asfalt aż do parkingu i najlepsze zachody słońca na zachodnim wybrzeżu. To całkowite przeciwieństwo Balos — przestronnie, dostępnie, z zapleczem. Po porannym zejściu i wspinaczce kontrast czuje się fizycznie.

Stąd godzina drogi powrotnej do Chanii. Zdążycie spokojnie na kolację w starym weneckim porcie.
A co z Elafonisi?
Druga laguna leży na południowym zachodzie i nie ma między nią a Balos żadnej bezpośredniej drogi. Nie warto łączyć ich w jeden dzień — to około dwustu kilometrów z dwoma górskimi odcinkami i dwoma długimi marszami.
Lepiej zrobić osobny wypad z tej samej bazy w Chanii. Droga wspina się w góry przez wąwóz Topolia i kasztanowe wioski, ostatnie trzydzieści kilometrów to wąski serpentyn, gdzie mijający autobus oznacza jazdę na wstecznym. Pełny dzień, ale sama droga to połowa wrażeń.
Najczęstsze pytania
Pięć–sześć godzin na wszystko: półtorej godziny w jedną stronę, zejście i wejście, kąpiel. Spokojnie mieści się w pierwszej połowie dnia, wieczór pozostaje wolny.
Fizycznie tak — latem przejeżdżają tamtędy zwykłe miejskie auta. Prawnie — zależy od umowy: wiele firm zabrania jazdy po nieutwardzonych drogach i ubezpieczenie wtedy nie obowiązuje. Sprawdźcie warunki przed rezerwacją.
Nie. Liczy się prześwit i to, czy firma zezwala na drogi gruntowe w umowie.
Około 20–30 minut w dół od parkingu i 35–45 minut z powrotem w górę. Wspinaczka w upale jest cięższa niż zejście — weźcie wodę.
Łódka eliminuje problem gruntówki i pozwala zobaczyć wyspę Gramvousa, ale zajmuje prawie cały dzień według stałego rozkładu. Autem przyjeżdżacie kiedy chcecie, wyjeżdżacie kiedy chcecie i można jeszcze coś dołożyć do dnia.
Nie — leżą na przeciwnych krańcach zachodniej Krety bez bezpośredniej drogi między nimi. Dwa osobne wypady z Chanii mają więcej sensu: Balos to pół dnia, Elafonisi to cały dzień.
Mniej więcej od kwietnia do października. Zimą gruntówka rozmięknie, a infrastruktura na plaży nie działa.
Wyłącznie gotówką. Kart nie przyjmują, bankomatu w pobliżu nie ma.
Punkty trasy
- Lotnisko Chania (CHQ) — odbiór auta
- Stary wenecki port, Chania — punkt startowy
- Kaliviani — ostatnia wioska z asfaltem
- Parking Balos — koniec odcinka samochodowego
- Punkt widokowy — po drodze w dół
- Plaża Balos — tylko pieszo
- Falasarna — opcjonalnie, w drodze powrotnej
Otwórz trasę powrotną przez Falasarnę